Papier, kamień, nożyce… czyli Papiernia w Konstancinie po cięciach

with Brak komentarzy

Ktokolwiek nie zepsuł nigdy żadnego zdjęcia niech pierwszy rzuci paralaksą! Dlatego też nie spodziewałem się cudów po powrocie z kolejnego fotospaceru z Fotospacery.pl i firmą Cannon, odbywającego się nietypowo, bo w starych budynkach po papierni w Konstancinie. Budynek piękny, bardzo dobrze zachowany, z większością okien i podłóg. Po prostu ideał dla każdego postindustrialowca. Zwisające kable z sufitów (w których nawet był prąd, na bogato!), metalowe schody z barierkami, czy też pudełka z gwoździami, to tylko nieliczne elementy nie do spotkania w naszym pięknym kraju (w ruinach, nie w ruinie). Czekałem na to wydarzenie z wypiekami na twarzy, jak wzorowa uczennica przed dyktandem. Obejrzałem chyba wszystkie zdjęcia jakie były dostępne w internecie, aby poznać budynek i przymierzyć się do kadrów „życia”. Niestety, jak to bywa przy tak bardzo rozwiniętej chęci zabłyśnięcia, wyszły bardziej „kadry z rzyci”. Swój zestaw młodego Wertera porzuciłem razem z problemami wieku nastoletniego, dlatego też nie miałem jak sobie podciąć żył, czy też zadać w inny sposób bólu z powodu tak źle wykonanej pracy. Zepsułem kadry na własne życzenie: źle wypoziomowany statyw, aparat nie ustawiony w osi symetrii lub po prostu przekrzywiony tulipan (osłona) na obiektywie. Płakałem przez kilka dni, później byłem tylko smutny. Natomiast zdjęcia nie są najważniejszą rzeczą (tak sobie powtarzam) w tym wszystkim! Po moich ostatnich traumatycznych przeżyciach, gdy budynek próbował mnie zabić, był to świetny powrót do postindustrialu. Bardzo dobrze spędziłem sobotę biegając po tej fabryce. Fotospacery, chcę takich spotkań więcej! Zdjęcia ratowane bardzo mocno, na niektórych niestety widać. A, cz-b celowy, dałoby się kolor ale nie lubię.

Jeden w kolorze, taki bonusowy, poza setem.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone